Dlaczego motocykliści z Torunia wjechali na nieoddany...

Dlaczego motocykliści z Torunia wjechali na nieoddany odcinek autostrady pod Łodzią?

Małgorzata Oberlan

Aktualizacja:

Nowości Dziennik Toruński

Dwa lata temu w tragedii w Stryszku pod Bydgoszczą śmierć poniosło trzech motocyklistów Fot.: Policja

Dwa lata temu w tragedii w Stryszku pod Bydgoszczą śmierć poniosło trzech motocyklistów Fot.: Policja

57-letni motocyklista z Torunia nie zauważył, że trasa nagle się kończy. Motor spadł z 8-metrowej skarpy. Jego żona - pasażerka zginęła na miejscu. On walczy o życie.
Dwa lata temu w tragedii w Stryszku pod Bydgoszczą śmierć poniosło trzech motocyklistów Fot.: Policja

Dwa lata temu w tragedii w Stryszku pod Bydgoszczą śmierć poniosło trzech motocyklistów Fot.: Policja

Do dramatu doszło w niedzielę, 13 kwietnia. Małżeństwo z Torunia, jak dowiadujemy się od znajomych, podróżowało do Częstochowy, gdzie na Jasnej Górze tradycyjnie w kwietniu odbywa się Zlot Gwiaździsty. Tak od lat rozpoczyna się motocyklowy sezon.

Upadek z wysokości


Pod Łodzią motocyklista wjechał na nieoddany jeszcze do użytku fragment autostrady A1. Mężczyzna nie zauważył, że trasa nagle się kończy i wjechał w siatkę ochronną. Motocykl zatrzymał się dopiero w głębokim na 8 metrów rowie. Pasażerka - jego 54-letnia żona - zmarła na miejscu.

- Nie dysponujemy jeszcze posekcyjnym protokołem, ale ze wstępnych ustaleń wynika, że kobieta zginęła na skutek wielomiejscowych urazów mechanicznych charakterystycznych dla upadku z wysokości - mówi prokurator Witold Błaszczyk z Prokuratury Okręgowej w Piotrkowie Trybunalskim. - Jesteśmy na początku śledztwa. Prokurator był na miejscu wypadku, dokonał oględzin, zabezpieczył motocykl. Kluczowe będzie ustalenie, czy wjazd na odcinek autostrady w sposób wyraźny i zauważalny był oznaczony jako „odcinek drogi w budowie - zakaz wjazdu”.

Jeśli tak było, wypadek zostanie zakwalifikowany jako powstały na skutek złamania przez motocyklistę przepisów ruchu drogowego.
- Jeśli nie, będziemy musieli przyjrzeć się gospodarzowi autostrady i osobom odpowiedzialnym za oznakowanie - dodaje prokurator Witold Błaszczyk.

Protokół z sekcji zwłok powinien dotrzeć do śledczych do końca pierwszej dekady maja.

Był znak?


Łódzcy policjanci wciąż komentują tragedię.

- Niezwykle rzadko się zdarza, by dochodziło do wypadków z udziałem motocyklistów w tym wieku. Najczęściej mamy do czynienia z szarżującymi młodymi ludźmi na ścigaczach - podkreśla podinsp. Joanna Kącka, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Łodzi. - Po tym wypadku szeroko w komendzie dyskutowaliśmy o tym, jak to możliwe, że do niego doszło? Przecież oznakowanie było prawidłowe, do zdarzenia doszło w biały dzień.

O prawidłowym oznakowaniu zapewniał też media Maciej Zalewski, dyrektor łódzkiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Są jednak tacy, którzy poddają to w wątpliwość.

- Regularnie jeździmy do Centrum Zdrowia Matki Polski w Łodzi - mówi pani Justyna, torunianka. - Ostatnio, w styczniu tego roku, wracając do Torunia chcieliśmy ominąć centrum Łodzi i przez Pabianice dojechać do sklepu Ikei. O mały włos też nie wjechaliśmy w ten nieoddany odcinek A1. Możliwe, że były jakieś znaki, ale jakby ktoś chciał, mógł swobodnie na trasę wjechać. Może GDDKiA wzmocniła zabezpieczenia po tragedii?

Trzy kilometry w polu


Dlaczego od blisko roku trzykilometrowy kawałek asfaltu stoi bezużytecznie w szczerym polu?
Wybudowany fragment drogi ma się łączyć z - nieistniejącym jeszcze - 40-kilometrowym odcinkiem A1 między Tuszynem a Strykowem. Razem mają tworzyć wschodnią obwodnicę Łodzi.

Droga miała być gotowa na Euro 2012, ale budujące ją prywatne konsorcjum nie dało rady zrealizować inwestycji. System budowy zmieniono na tradycyjny, w którym inwestorem jest państwo. Wykonawcą miała być firma Polimex-Mostostal, ale też miała problemy.
Ostatecznie przedsiębiorstwo i Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad - niemal w tym samym czasie - poinformowały o zerwaniu kontraktu.

Kolejny dramat kwietniowy


Przypomnijmy, że także przy okazji inauguracji sezonu, 14 kwietnia 2012 roku, do dramatu doszło pod Bydgoszczą, w rejonie Stryszka. Z hondą crv zderzyły się dwa motocykle - Yamaha i Tryumf. Motocykliści ponieśli śmierć na miejscu.
Jeden z nich miał 55 lat, dwóch, którzy jechali jednym motocyklem - 26 i 39 lat. Także i oni podążali na zlot motocyklowy na Jasnej Górze, na otwarcie sezonu...

Czytaj treści premium w Nowościach Dziennika Toruńskiego Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Komentarze (3)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

mecenas (gość)

Zgłoś naruszenie treści

Jeśli nie, będziemy musieli przyjrzeć się gospodarzowi autostrady i osobom odpowiedzialnym za oznakowanie - dodaje prokurator Witold Błaszczyk.... Serio ? Stawia się zarzut spowodowania śmierci a...rozwiń całość

Jeśli nie, będziemy musieli przyjrzeć się gospodarzowi autostrady i osobom odpowiedzialnym za oznakowanie - dodaje prokurator Witold Błaszczyk.... Serio ? Stawia się zarzut spowodowania śmierci a nie pisze dyrdymłały o przygładaniu się .zwiń

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Jan2 (gość)

Zgłoś naruszenie treści

Ci drogowcy siedzą w Bydgoszczu /GDDKIA/.
W Toruniu na drogi typu S, A czy DK nie mają wpływu.

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

konradabc (gość)

Zgłoś naruszenie treści

to co się dzieję na ekspresówce w okolicach Torunia to paranoja! Sam ostatnio błądziłem po labiryncie nie oznakowanych, pozamykanych odcinkach. A drogowcy siedzą sobie w cieniu w zgodnie z myślą że...rozwiń całość

to co się dzieję na ekspresówce w okolicach Torunia to paranoja! Sam ostatnio błądziłem po labiryncie nie oznakowanych, pozamykanych odcinkach. A drogowcy siedzą sobie w cieniu w zgodnie z myślą że "czy się stoi czy się leży..."zwiń

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Warto zobaczyć

Wideo