- Aktorstwo to badanie fenomenu człowieka w praktyce. Cała...

- Aktorstwo to badanie fenomenu człowieka w praktyce. Cała praca polega na zadawaniu pytań - mówi Piotr Głowacki

Małgorzata Chojnicka

Nowości Dziennik Toruński

Aktualizacja:

Nowości Dziennik Toruński

Rozmowa z Piotrem Głowackim, pochodzącym z Torunia aktorem filmowym i teatralnym, laureatem Złotej Karety „Nowości”.
Piotr Głowacki w izbie Poli Negri w Lipnie Fot.: Małgorzata Chojnicka

Piotr Głowacki w izbie Poli Negri w Lipnie Fot.: Małgorzata Chojnicka

Aktor to wymarzony zawód?
[break]
Tak. Odkąd pamiętam, zawsze mnie to interesowało. Podczas uroczystości rodzinnych był moment zarezerwowany dla mnie. Stawałem wtedy na krześle i mówiłem wierszyki, śpiewałem piosenki. Potem obchodziłem stół dookoła i każdy dawał mi pieniądze. Później przyszedł czas na dodatkowe zajęcia, teatralne i taneczne, kiedy już zamieszkaliśmy w Toruniu. Pierwsze dziesięć lat życia spędziłem bowiem w Redczu Wielkim koło Lubrańca.
Jednak wybrał Pan prawo...
Kiedy zdawałem na studia, można było składać dokumenty tylko na dwa kierunki. W związku z tym, że nie przyjęto mnie do szkoły teatralnej, poszedłem na prawo. Byłem po klasie humanistycznej z ukierunkowaniem prawniczo-językowym. Jednak studia te zakończyłem po drugim roku.
Zatem przebrnął Pan przez egzamin z powszechnej historii państwa i prawa.

Bardzo miło wspominam ten egzamin. Chodziłem na kółko do pani prof. Krystyny Kamińskiej i pamiętam, że przygotowywałem referat z prawa karnego okresu rewolucji. Ostatni egzamin zdałem u pana prof. Mariana Filara. To spotkanie stało się elementem mojej pracy magisterskiej w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Krakowie. Pan profesor poprosił mnie o przeanalizowanie stosunków prawnokarnych w „Makbecie”. Uzmysłowiło mi to, jak ważne i wzbogacające jest zadawanie tekstowi konkretnych pytań.
Czym jest dla Pana aktorstwo?
Kiedyś traktowałem aktorstwo jako praktyczną psychologię. Teraz myślę szerzej. Dla mnie jest to badanie fenomenu człowieka w praktyce. Na wszystkich polach świadomości: myśli, słowa, ciała. Cała praca polega na zadawaniu pytań. Im więcej ich zadaję, tym większą mam szansę na uzyskanie zaskakującej odpowiedzi. Im w roli więcej jest ciekawości aktora i reżysera, tym bardziej można liczyć na zainteresowanie widza.
Traktuje Pan role jak własne dzieci?
Wolę kulinarne porównania. Moja żona również jest aktorką, oboje gotujemy i w kuchni bardzo dobrze widać różnicę w naszych podejściach do aktorstwa. Agnieszka bardzo precyzyjnie wczytuje się w tekst przepisu i dzięki temu zawsze może podać na stół to, co chciała ugotować, a do tego mam pewność, że jeśli coś mi zasmakuje, to następnym razem będzie smakowało tak samo dobrze. Ja czytam przepis, idę przez sklep i wybieram składniki, a potem okazuje się, że ugotowałem coś zupełnie innego, najgorsze, że jak wyjdzie smacznie, to o powtórce można tylko pomarzyć.
Przenosi Pan emocje z planu do domu?
Przynoszę ciuchy postaci i jej sposób bycia, co wymaga od żony zrozumienia. Jednak ona to lubi. Gdy braliśmy ślub, miałem długie włosy i brodę, a dokładnie następnego dnia byłem już łysym wąsaczem, bo tego wymagała rola. Pewne rzeczy trzeba poćwiczyć w domu, to jest normalne. Muszę stworzyć sobie zasady gry, żeby w pewnym sensie oszukać siebie. Potem w zderzeniu z innymi postaciami pojawiają się emocje, uwalniam je i zostawiam w pracy. Do domu, tak jak każdy, przynoszę cały swój dzień, jeśli coś nie wyszło, to jestem wkurzony, a jeśli było dobrze, to jestem szczęśliwy.
Czym jest dla Pana Nagroda im. Zbyszka Cybulskiego?
Podsumowaniem młodości, bardzo przyjemnym i z dużym poczuciem docenienia. Byłem nominowany już po raz trzeci. Cieszę się, że Kapituła postanowiła docenić moją pracę, którą wykonałem przez okres młodości. Teraz mogę już być dojrzałym aktorem.
Ulubiony polski aktor?
Mam wielu, których zresztą miałem okazję poznać. Jednak takim aktorem z przeszłości, którego szczególnie cenię, jest Zdzisław Maklakiewicz. To dla mnie fenomen bycia przed kamerą. Scena tańca w serialu „Polskie drogi” jest po prostu genialna.
A aktorskie marzenia?
Dostawać propozycje, które będą zmuszały do zadawania pytań, jakich jeszcze sobie nie zadawałem. Abym mógł się ciągle uczyć nowych rzeczy, które pozwolą mi lepiej żyć. A konkretne postaci? Chciałbym zagrać Mickiewicza, wejść w kontakt z tym okresem historii, gdy rodziły się demony, które dziś już tak nas nudzą. Myślę też o udziale w takim filmie wojennym, który opowiadałby o kimś, kto nie bierze udziału w walce. Uważam, że skrajnie niesprawiedliwe jest pomijanie tych, dzięki którym życie trwa nadal.

Czytaj treści premium w Nowościach Dziennika Toruńskiego Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Warto zobaczyć

Wideo