Teleturnieju nie wygrał, ale zainteresowanie wzbudził

Teleturnieju nie wygrał, ale zainteresowanie wzbudził

Paulina Błaszkiewicz

Aktualizacja:

Nowości Dziennik Toruński

Filip Wudarski (na zdjęciu) sam o sobie mówi, że jest kolorową postacią, która lubi się śmiać

Filip Wudarski (na zdjęciu) sam o sobie mówi, że jest kolorową postacią, która lubi się śmiać ©Nadesłane

O jego zainteresowaniach, czyli słabym filmie, słabej książce i pani Sylwii, usłyszała cała Polska. FILIP WUDARSKI opowiada „Nowościom”, kim jest naprawdę i dlaczego warto mieć dystans.
Filip Wudarski (na zdjęciu) sam o sobie mówi, że jest kolorową postacią, która lubi się śmiać

Filip Wudarski (na zdjęciu) sam o sobie mówi, że jest kolorową postacią, która lubi się śmiać ©Nadesłane

Dlaczego wziął Pan udział w programie „Jeden z dziesięciu”?
[break]
Bardzo lubię ten program i chciałem się sprawdzić, a przy okazji chciałem powiedzieć coś śmiesznego... znajomym.
Spodziewał się Pan takiego rozgłosu po tym, jak opowiedział Pan o swoich zainteresowaniach?
Ależ skąd! Kiedy odbywało się nagrywanie tego odcinka, to pozostali uczestnicy teleturnieju się śmiali. Nie mogli uwierzyć w to, że ktoś może mieć takie zainteresowania.

To jaka jest słaba książka i jaki jest słaby film?
Mam kilka bestsellerów. Jeśli chodzi o filmy, to warto wymienić te związane z programem „Big Brother”, np. „Gulczas, a jak myślisz?”. Z kolei sztandarową pozycję w moim księgozbiorze zajmuje twórczość państwa Grzeszczyków i dzieło „Moja Atlantyda”.
A co z panią Sylwią. To prawda, że chciał ją Pan zaprosić na kawę?
Nie zaprzeczam, ale też nie potwierdzam. Chciałbym, żeby to zostało moją słodką tajemnicą. Nie wszystko musi wyjść na światło dzienne (śmiech). Wystarczy, że ktoś założył profil na Facebooku „Fizyk z Torunia i jego zainteresowania”. Przyznam, że z niektórymi postami, które można tam znaleźć, się utożsamiam, ponieważ są w dobrym tonie. Podejrzewam, że cały ten szum, który powstał wokół moich zainteresowań, za chwilę minie i znowu będę robił swoje.
Czyli prowadził zajęcia ze studentami?
Tak. Prowadzę ćwiczenia ze statystyki i rachunku prawdopodobieństwa na Wydziale Fizyki UMK.
Pana brat powiedział, że jest Pan specyficzną osobą z poczuciem humoru. To prawda, że na zajęcia przychodzi Pan w różnych butach?
Tak. O wiele łatwiej znaleźć dwa różne buty niż całą parę. A tak poważnie, to jestem kolorową postacią. Uważam, że trzeba się radować, a nie smucić. Wiele osób po emisji programu „Jeden z dziesięciu” rozśmieszyłem, ale nie ukrywam, że odebrałem też wiele niemiłych uwag, że nieładnie się zachowałem. Ja już taki jestem, że mówię to, co myślę. Wydaje mi się, że czasem lepiej powiedzieć coś, co sprawi, że ludzie będą się nad tym zastanawiali czy oceniali. Mówiąc o swoich zainteresowaniach, przykułem choć na chwilę ich uwagę. Zrobiłem coś, czego dawno nie było.
Podsumowując, to Pan był tytułowym jednym z dziesięciu...
Zdecydowanie tak (śmiech).

Czytaj treści premium w Nowościach Dziennika Toruńskiego Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Warto zobaczyć

Wideo