Oświata
Prezydent Bydgoszczy, Konstanty Dombrowicz, będzie dążył do odłączenia Collegium Medicum od UMK i stworzenia osobnego Uniwersytetu Medycznego w Bydgoszczy. Czy to dobry pomysł?
Czy odpowiada Ci sposób przebudowy ul. Mickiewicza w Toruniu?
- Tak: 62.8%
- Nie: 37.2%
Ewelina Piotrowska, Piątek, 9 Lipca 2010; aktualizowano: 09.07.2010 11:39
Pracownicy Zakładu Chloru i Ługu Sodowego Anwilu, w którym doszło do awarii, liczą straty we własnych portfelach. Twierdzą, że do końca rok stracą tysiące złotych.
Z powodu awarii w Zakładzie Chloru i Ługu Sodowego Anwilu problemy przeżywa 140 pracowników Fot. Jarosław Czerwiński
Do awarii instalacji elektrolizy w Anwilu doszło 16 czerwca na nocnej zmianie. Oficjalny komunikat w tej sprawie firma podała dopiero 29 czerwca.
- Instalacja zapaliła się około 23. Był to taki smród, że czuć go było nawet na innych działach. Zapach palonych kabli niósł się razem z wiatrem wzdłuż Toruńskiej - relacjonuje jeden z pracowników. - To i tak cud, że nic nikomu się nie stało. Ludzie w pracy mówią, że do awarii doszło z powodu przestarzałych 30-letnich prostowników. Gdy instalacja elektrolizy była modernizowana, prostowniki zostały stare. Niektórzy mówią, że wymieniono dwa z trzech, inni, że żadnego, w każdym razie podobno się grzały, no i wreszcie wszystko padło.
Komisja badająca sprawę, złożona z techników Anwilu oraz ubezpieczyciela, wstępnie wykluczyła, aby do awarii przyczynił się błąd ludzki.
- Błąd ludzki to nie był, ale ewidentnie ludzka głupota kogoś na górze - dodaje pracownik. - Oszczędność, szkoda tylko, że nie na tym, co trzeba.
Rzecznik prasowy nie potwierdza informacji dotyczących sprawności prostowników. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że komisja w środę zakończyła już prace, lecz również w tej kwestii nie uzyskaliśmy potwierdzenia. Jak podaje Krzysztof Wojdyło, prace zespołu trwają.
Obecnie zakład jest tylko częściowo czynny. Spośród 140 pracowników zatrudnionych w tym dziale tylko dla część pracuje.
- Można powiedzieć, że produkcja tam idzie na jedną trzecią wydajności - ocenia inny pracownik zakładu. - Dla niektórych znalazła się praca przy odbiorze towaru, który będzie przyjeżdżał cysternami do firmy (jak podano w komunikacie z 29 czerwca, podczas usuwania skutków awarii pozostałe instalacje Kompleksu Tworzyw Sztucznych będą utrzymywały produkcję na bazie pozyskanych z zewnątrz surowców i półproduktów - przyp. red.). Inni zostali przeniesieni do prostszych prac na innych wydziałach. To nie jest takie proste, bo każdy wydział jest inny, trzeba mieć szkolenia, uprawnienia, ale to, co można było przydzielić, zostało przydzielone. Niektórzy z własnej woli poszli na urlopy bezpłatne, bo mieli możliwość zarobienia pieniędzy gdzie indziej.
Na urlopach postojowych ma przebywać po 30 osób na miesiąc. Będą one otrzymywały całą płacę zasadniczą, a nie, jak to zwykle bywa, jej 60 procent. Plan przyjęto na najbliższe trzy miesiące. Pomimo starań zarządu oraz związków zawodowych, pracownicy i tak będą stratni. Na postojowym nie otrzymają dodatku zmianowego w wysokości ok. 730 zł, ominie ich także dodatek stażowy.
- Takie decyzje rzeczywiście zapadły, lecz trudno określić, jaką dokładnie liczba pracowników będzie na postojowym, ponieważ zgodnie z przepisami pracownik taki pozostaje do dyspozycji zakładu i w każdej chwili może być wezwany do pracy, w zależności od zapotrzebowania - przyznaje Krzysztof Wojdyło, rzecznik Anwilu SA.
W sumie usuwanie skutków awarii oszacowano wstępnie na około pięć miesięcy.
Masz uwagi? Widzisz błąd? Zgłoś to administratorowi.
Tagi: Region, Włocławek, Przemysł, Awaria, Straty
(~pracus, 2010-07-11 11:40:33; raportuj komentarz)
na urlopy postojowe ida pracownicy fizyczni a czy kadra kierownicza tez pojdzie?...
(~pracus, 2010-07-09 21:27:46; raportuj komentarz)
w inwestycje ktora miala kosztowac np.10mln zainwestowano 5mln a reszta zostala w kieszeniach wspanialych inzynierow a teraz robol ponosi tego koszty...