Zło u nas urosło
W ubiegłym roku funkcjonariusze odnotowali w skali kraju spadek liczby przestępstw. Niestety, w naszym regionie nastąpił wzrost, w niektórych kategoriach.
Czy Marek Żydowicz powinien oddać miastu budynek dawnego zboru protestanckiego?
Anna Krzesińska, Poniedziałek, 16 Listopada 2009; aktualizowano: 16.11.2009 00:00
Z socjologiem Piotrem Siudą o mandatach i zasadności ich nakładania rozmawia Anna Krzesińska.
Jak działają na ludzi mandaty?
To zależy od tego, z jakim człowiekiem mamy do czynienia, od tego jak ów człowiek jest socjalizowany. Najczęściej ludzie przestrzegają norm wskutek poczucia obowiązku lub w obawie przed sankcjami. Dla przykładu możemy rozważyć sytuację, w której kierowca dostaje mandat za przekroczenie dozwolonej prędkości. Jak zareaguje? Zależy od tego, jak przyswoił normy. Jeśli przyswoił je mocno, a prędkość przekroczył, bo na przykład nie zauważył znaku, wówczas pogodzi się z karą i może będzie bardzo żałować swojego wykroczenia. Ponadto zachowa wzmożoną czujność w przyszłości.
Reklama
Zależy to od tego, czy normy związane z przestrzeganiem na przykład kodeksu drogowego, zostały przez kogoś przyswojone czy nie. Jeśli tak, wówczas mandat może być dla danej osoby krzywdzący - może ona uważać, że niesprawiedliwością jest, że mandat dostaje ona, a nie jakiś pirat drogowy, dla którego łamanie przepisów kodeksu drogowego jest punktem honoru. To, że łamanie kodeksu jest mocno obwarowane sankcjami, jest koniecznością właśnie ze względu na owych piratów drogowych. Jeśli jednak wprowadza się sankcje, należy zrobić wszystko, aby były one odpowiednio egzekwowane. Przestrzeganie norm zależy bowiem od tego, czy sankcje są skuteczne.
Ale nie zawsze są?
Rzeczywiście - w przypadku łamania norm związanych z poruszaniem się po drodze skuteczność ta jest mała: kontrole policji są rzadkością, są wyrywkowe, stróże prawa częściej ośmieszają się niż wzbudzają respekt (na przykład chowają się, aby złapać kierowców na gorącym uczynku). O wiele lepiej byłoby, gdyby ludzie przestrzegali przepisów kodeksu drogowego nie dlatego, że nie chcą kolejnych punktów karnych, ale dlatego, że przyswoili normy. Nie zaakceptują ich jednak wskutek kolejnych sankcji.
Co więcej należałoby zrobić?
Potrzebna jest raczej edukacja społeczna, wpajanie pewnych zachowań od dzieciństwa. U podstaw łamania pewnych norm leży poczucie, że przepisy nie przystają do rzeczywistości społecznej. Bardzo często zdarza się, że sankcje mogą być postrzegane jako zbyt surowe bądź nieadekwatne do zaistniałej sytuacji.
W jakich przypadkach?
Jeśli ktoś dostaje mandat za przekroczenie prędkości na pustej drodze, jadąc z chorym dzieckiem do lekarza, może czuć się pokrzywdzony - z całą pewnością nie sprzyja to uznaniu norm za swoje. To samo tyczy się mandatów za przeklinanie - jeśli ktoś klnie sporadycznie, a w dodatku uczynił to pod wpływem silnych emocji i zostanie ukarany - może czuć się pokrzywdzony. Sankcje, w tym wypadku mandaty, powinny być zatem o wiele bardziej dopasowane do rzeczywistości społecznej.
Masz uwagi? Widzisz błąd? Zgłoś to administratorowi.
Tagi: Region, Społeczeństwo, Obyczaje, Rozmowa, Ludzie, Kary, Mandaty
Inne tematy dla tagu Temat dnia
(~887, 2009-11-16 21:42:05)
sorrki ale co to za socjolog? student moze?...