Zło u nas urosło
W ubiegłym roku funkcjonariusze odnotowali w skali kraju spadek liczby przestępstw. Niestety, w naszym regionie nastąpił wzrost, w niektórych kategoriach.
Czy Marek Żydowicz powinien oddać miastu budynek dawnego zboru protestanckiego?
Tomasz Bielicki, Poniedziałek, 30 Listopada 2009; aktualizowano: 30.11.2009 00:00
KRZYSZTOF JANISZEWSKI, wokalista zespołów Stainless, Doktor C. oraz Vitamina, opowiada o swoim kolejnym muzycznym projekcie o nazwie Half Light.
Half Light - od lewej: Krzysztof Marciniak, Piotr Skrzypczyk i Krzysztof Janiszewski / Fot. Jarosław Pawlicki
Tak mówią. Ale to chyba dobrze. Depeche Mode jest klasą samą dla siebie. Jeśli ktoś porównuje nasz materiał z takim zespołem, to bardziej mnie to cieszy niż martwi. To sugeruje rodzaj muzyki. Debiutanci zawsze są do czegoś podobni.
Słuchając tych nagrań, ciężko zgadnąć, że śpiewa w nich Krzysztof Janiszewski.
Sam się zdziwiłem jak tego posłuchałem (śmiech). Przy tym projekcie zależało mi, aby zupełnie inaczej potraktować mój wokal. Do tej pory byłem kojarzony raczej z rockowym krzykaczem.
W Half Light o wiele mniej jest tej ekspresji. Króluje przede wszystkim klimat.
Postanowiłem pośpiewać. Klimat jest w tych nagraniach równie ważny co linia melodyczna. Na tym bazuję. Z drugiej strony chciałem zrobić coś zupełnie innego niż z Vitaminą. Mój cel zostało osiągnięty, ponieważ ludzie rzeczywiście nie kojarzą, że to śpiewa ten sam facet.
Zawsze uważałem, że na naszym lokalnym rynku brakuje zespołów, które umiejętnie korzystałyby w muzyce z komputerów. Jeszcze trzy lata temu funkcjonował duet Steel:Rose. Teraz jest w zasadzie pustka. Dlaczego tak mało osób sięga po takie rozwiązania?
Ważna jest baza sprzętowa. Komputery to podstawa, ale trzeba do tego mieć jeszcze odpowiednie instrumentarium, a to kosztuje. Syntetyzatory, samplery& To nie są tanie rzeczy. Muzykę elektroniczną można próbować robić na półamatorskich programach, ale braki i tak później wyjdą. Dlaczego jest taka pustka? Może wolą zrobić podkład pod hip-hop, aby wyrzucić z siebie jakieś słowa. Większość młodzieży chwyta za bębny i za gitary. To jest taki naturalny odruch buntu.
W muzyce elektronicznej nie można się buntować?
Tutaj już chyba nie ma miejsca na bunt. Spokój, klimat, atmosfera, przestrzeń& Osobiście element buntu mam już za sobą. Przeżyłem to, grając kilka lat temu z Doktorem C. To był chyba mój szczyt wyszalenia się. Teraz zaczynam wkraczać w zupełnie inne rejony muzyczne.
Jak narodził się Half Light?
Długo myślałem o takim projekcie, ale zawsze brakowało mi albo możliwości, albo czasu. W maju ubiegłego roku zaproponowałem Piotrowi Skrzypczykowi, aby zaaranżował dla mnie 2 numery. Spotkaliśmy się w Piwnicy pod Aniołem i doszliśmy do wniosku, że założymy zespół. Aby nadać wnieść nieco rockowych elementów, zaprosiłem do projektu Krzysztofa Marciniaka, który porusza się w klimatach spod znaku King Crimson, Porcupine Tree, Pink Floyd.
Będzie z tego materiału cała płyta?
Polski rynek jest bardzo dziwny. Nasze teksty są w j. angielskim, a więc polskie wytwórnie mogą się na to nie skusić. Jeżeli się nie uda, to będziemy szukać wydawcy poza Polską.
Kiedy będzie można usłyszeć was na żywo?
Najszybciej w lutym.
WARTO WIEDZIEĆ
Muzyki grupy Half Light można posłuchać na www.halflight.pl.
Masz uwagi? Widzisz błąd? Zgłoś to administratorowi.
Tagi: Region, Toruń, Kultura, Rozmowa, Ludzie, Muzyka, Przewodnik kulturalny