Kojak z Cywilem, Wilkowyje z jajkiem

Kojak z Cywilem, Wilkowyje z jajkiem

Ryszard Warta

Aktualizacja:

Nowości Dziennik Toruński

Co było przebojem tych świąt, oczywiście, poza jajami? W telewizji - „Ranczo”. Pokazany w Wielką Niedzielę kolejny odcinek historii o grach i zabawach ludu polskiego w miejscowości Wilkowyje obejrzało ponad 5,7 miliona rodaków (dane Nielsen Audience Mesaurement).
Ryszard Warta

Ryszard Warta

Wielkość telewizyjnej widowni z nóg nie zwala, bo w poprzednich seriach „Ranczo” miewiało już i ponad 7 milionów widzów, ale wystarczyło do zdobycia tytułu hitu tegorocznej Wielkanocy.

Nad popularnością „Rancza” rozwodzić by się można długo. Rzecz jest robiona sprawnie, postaci są krwiste, czasami naprawdę zabawne, swoje też robi ten malowany w tym serialu mikroświatek polskiej ściany wschodniej, będącej dla reszty kraju czymś swojskim, ale też - paradoksalnie - czymś egzotycznym. Poza tym wszystko jest tam jak trzeba: Czerepach odpowiednio szujowaty, Lucy sympatyczna, a panowie pod sklepem piją bełty jak trzeba.

A już tak zupełnie na marginesie, to pomysł, by zderzyć władzę świecką z duchowną - tu reprezentowane przez wójta cwaniaka i proboszcza nerwusa - to motyw wdzięczny i lubiany.
Już od lat 50., gdy popularnością cieszyły się kręcone na podstawie opowiadań Guareschiego komedie z serii „Don Camillo” o ciągłej wojnie dwóch choleryków wójta komunisty i proboszcza chadeka, granego przez nieodżałowanego Fernandela.

„Ranczo” to telewizyjna staroć. Serial emitowany jest od ośmiu lat, w lipcu zacząć się mają zdjęcia do 9 serii. Znane, lubiane i jeszcze niezgrane. „Ranczo” nie jest tu jedyne. Kolejnego sezonu w „Jedynce” doczekają się dwa inne emitowane od ładnych kilku lat seriale, tym razem kryminalne. Trwają zdjęcia do dwunastej serii „Ojca Mateusza”, niedługo zacząć się ma realizacja szóstej serii „Komisarza Aleksa”. O ile „Ranczo” to wyrób krajowy, to „Ojciec Mateusz” i „Komisarz Alex” to polskie wersje zagranicznych formatów - włoskiego „Don Matteo” oraz austriacko-niemieckiej produkcji „Kommisar Rex”, której popularności - tak zresztą jak Polsce - nie przeszkodziły zmiany w obsadzie głównej roli.

Może dlatego, że i tak zawsze najważniejszy jest tam pies. I tu jeszcze jedna dygresja, bo Alex/Rex to pomysł austriacki, ale już kilkadziesiąt lat wcześniej, w kraju nad Wisłą powstał serial telewizyjny z milicjantem i psem w rolach głównych. „Przygody psa Cywila” realizował w roku 1970 Krzysztof Szmagier, który sześć lat później zabrał się za kręcenie „07 zgłoś się”, wciąż powtarzanego i wciąż oglądanego chętnie, też o milicjantach, ale już bez psa.

Telenowele z założenia mają trwać latami. Żywot seriali telewizyjnych bywa zwykle krótszy, choć, oczywiście, są wyjątki. „Kojak” kręcony był tyko przez sześć lat, pięć sezonów, ale już „Columbo” miał 13 serii, realizowanych przez trzydzieście lat. I chyba już będzie tak, że telewidz coraz bardziej będzie się do swych ulubionych bohaterów przywiązywał. Widownia telewizyjna starzeje się, a z wiekiem coraz mniej chętnie zawiera się nowe znajomości. Te telewizyjne także.

Czytaj treści premium w Nowościach Dziennika Toruńskiego Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Warto zobaczyć

Wideo