Pjongczang 2018. Kamil Stoch: Nie mamy za co się rewanżować,...

Pjongczang 2018. Kamil Stoch: Nie mamy za co się rewanżować, nikt nas nie skrzywdził, nie pobił

Rozmawiali Przemysław Franczak i Tomasz Biliński, Pjongczang

Gazeta Krakowska

Aktualizacja:

Gazeta Krakowska

Pjongczang 2018. Kamil Stoch czeka na kolejne konkursy

Pjongczang 2018. Kamil Stoch czeka na kolejne konkursy ©Pawel Relikowski / Polska Press

- Na pewno to zostanie w człowieku przez jakiś czas. Tego nie da się wymazać i nawet nie warto tego robić – mówi o sobotnim olimpijskim konkursie Kamil Stoch.
Pjongczang 2018. Kamil Stoch czeka na kolejne konkursy

Pjongczang 2018. Kamil Stoch czeka na kolejne konkursy ©Pawel Relikowski / Polska Press

Sobotni konkurs na normalnej skoczni był jednym z trudniejszych doświadczeń dla was jako grupy?
Było to trudne doświadczenie, ale też nie było nowe. Każdy z nas miał już w swojej karierze momenty, w której pojawiała się szansa na sukces lub bardzo dobry wynik, a musiał obejść się smakiem. Innymi słowy nie zaskoczyło mnie to bardzo, myślę, że Stefan (Hulę – red.) również. My najlepiej wiemy, jakie potrafią być skoki.
Na pewno było żal bardzo, bo cel był tak blisko, a jednak się wymknął. Z drugiej strony, dla nas to jest już historia, nie możemy jej zmienić. Mamy za to wpływ na to, co możemy zrobić w przyszłości.

„Trzeba się z tym pogodzić”. Łatwo powiedzieć, a zapewne trudniej zrobić. To nie siedzi gdzieś z tyłu głowy?
Na pewno to zostanie w człowieku przez jakiś czas. Tego nie da się wymazać i nawet nie warto. Trzeba pamiętać o tym co się zrobiło, choćby po to, żeby w przyszłości zrobić to lepiej. Tutaj ważna jest inna kwestia: każdy z nas ma poczucie, że dał z siebie w tym dniu wszystko. Może, mówię teraz o sobie, popełniłem jakieś błędy techniczne, ale też nie zawaliłem skoku, nie napalałem się, nie myślałem o zwycięstwie. To jest dla mnie istotne. Mam świadomość, że jestem dobrze przygotowany do tych igrzysk i z takim pozytywnym nastawieniem, dobrą energią czekam na następne zawody.

Jest w was chęć rewanżu, czy takie uczucie byłoby niebezpieczne przed kolejnymi konkursami?
Nie mamy za co się rewanżować, nikt nas nie skrzywdził, nie pobił. Tak jest w sporcie, że na wiele rzeczy nie mamy wpływu. Skupiamy się na tym, co można zmierzyć i wywnioskować, a wszystko pokazuje – my też tak się czujemy – że jesteśmy na dobrym poziomie. Uważam, że stać nas na wiele, aczkolwiek nie będziemy niczego obiecywać. Zobaczymy, co będzie.

Trener Stefan Horngacher mówił, że duża skocznia w Pjongczangu ma profil podobny w Ga-Pa. Pan w Ga-Pa w tym roku wygrał.
Ale w tym wypadku dwa plus dwa nie musi równać się cztery. Może parametry rzeczywiście są zbliżone, ale po prostu chcę iść, chcę skoczyć, poczuć rozbieg, moment lotu. Na tym się koncentruję.

Patrzy Pan za okno?
Czasem.

Ciągle wieje.
Nie jestem tym bardzo zaskoczony, bo podobna pogoda była rok temu na Pucharze Świata. Domyślałem się więc, że teraz może tak być. Po cichu liczyłem, że zawody rozgrywane w normalnych warunkach. Nie mam jednak wpływu na pogodę, więc nie zajmuję sobie tym głowy. Jakie będą warunki, takie będą, ja mam nadzieję na dwa udane dla nas konkursy.

Jest Pan olimpijczykiem-weteranem, to już czwarte Pańskie igrzyska. Jest coś, co wyróżnia Pjongczang na tle pozostałych?
Trudno powiedzieć. Nie spędzamy prawie w ogóle czasu poza wioską, we wtorek wyszliśmy z niej po raz pierwszy. Jeśli chodzi o stronę organizacyjną, to na razie nie ma się do czego przyczepić.

Może poza frekwencją? Wasz konkurs w finałowej serii oglądała garstka widzów.
Ludzie też mają swój próg wytrzymałości na mróz. Konkurs bardzo się dłużył, trwał przecież trzy-cztery godziny. Z dekoracją. Nie dziwię się, że ludzie mieli dość. Woleli się gdzieś zagrzać i napić czegoś ciepłego.

Pan na górze skoczni też miał ochotę na kubek herbaty?
(śmiech) Ja miałem to szczęście, że przede mną szło to wszystko w miarę płynnie.

Co sądzisz o słowach Waltera Hofera, że gdyby któryś z zawodników powiedział, że coś jest nie tak, to może doprowadziłby do przerwania konkursu.
Nie skomentuję tego. Sam nie myślałem podczas zawodów, czy trzeba przerwać konkurs czy nie, ja skupiam się skokach. A nie na tym, żeby chodzić do Waltera Hofera.

Macie za sobą dwa dni przerwy. Czas w wiosce się nie dłużył?
Nie. Mamy karty, darta, są filmy i seriale, muzyka, książki. Mamy wiele różnych sposobów na spędzanie czasu.

Podobno jednak teraz w polskiej reprezentacji częściej gra się na gitarach, a nie na konsolach.
O tak, Piotrek z Maćkiem brzdąkają cały dzień. No, nie brzdąkają, naprawdę bardzo dobrze grają, jestem pod wrażeniem ich postępów. Ogólnie jednak czas szybko leci, choć ja już nie mogę doczekać się środowego treningu.

Gdyby trener wyraził zgodę, że możecie pójść obejrzeć inne zawody, to które by Pan wybrał?
Przede wszystkim chciałbym pójść z grupą, a nie samemu. Na pewno mógłbym zobaczyć zawody na narciarskim freestyle’u, Big Air (skoki i akrobacje na snowboardach – red.), może hokej, bo też świetnie ogląda się go na żywo.

W niedzielę podczas mszy w wiosce olimpijskiej prał Pan udział w liturgii. Był Pan kiedyś ministrantem?
Nie. A teraz tak po prostu wyszło, nie zgłaszałem się na ochotnika. To było bardzo pozytywne wydarzenie, bardzo dziękuję, że możemy w wiosce uczestniczyć w niedzielę we mszy świętej. Dla osoby wierzącej to ważne móc skorzystać z takiej okazji.

Transmisje najważniejszych wydarzeń z Zimowych Igrzysk Olimpijskich Pjongczang 2018, w tym starty Polaków, w Eurosporcie 1 i Eurosporcie 2. Całe igrzyska w Eurosport Player

Pjongczang 2018. Kamil Stoch: Nie mamy za co się rewanżować, nikt nas nie skrzywdził, nie pobił


Czytaj treści premium w Nowościach Dziennika Toruńskiego Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Komentarze (8)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Nie będzie medali - świat się nie zawali.

vika (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 3

Bardzo mądry chłopak z tego Kamila.
To dziennikarze i "mądrale" przed telewizorem w wygodnych fotelach z piwskiem w garści sądzą że sportowcy to maszynki do wygrywania, puszą się i dmą w trąby...rozwiń całość

Bardzo mądry chłopak z tego Kamila.
To dziennikarze i "mądrale" przed telewizorem w wygodnych fotelach z piwskiem w garści sądzą że sportowcy to maszynki do wygrywania, puszą się i dmą w trąby zwycięstwa zanim się zawody zaczną . Przecież wiadomo, że chłopaki ciężko pracują po to żeby wygrać , ale zdają sobie sprawę z tego że inni chcą tego samego . Poza tym ten sport to loteria, gdzie oprócz przygotowania skoczków dużą rolę odgrywają warunki pogodowe no i łut szczęścia.
Czasem w skokach próbnych wszystko jest super, a na zawodach coś się nie uda i klapa.
Mimo wszystko należy im się SZACUNEK i PODZIĘKOWANIE za to co już do tej pory dokonali - a panowie pismaki niech nie robią z braku medali tragedii narodowej . Nie ta skala problemu.zwiń


Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Swiat sie zawali

dla dzialaczy (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 1

darmozjadow zerujacych na sportowcach.

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Dwa lata rządów PIS i polski sport w ruinie, klapa zupelna

259 (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 2

Jakikolwiek medal dla Polski to bedzie sensacja


Autor komentarza nie dodał zdjęcia
8 lat rzadow PiS

zrujnowalo ciebie (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 1

a przede wszytkim twoj rozum, strata nie do odrobienia. Sport w ruinie bo Malysz i Tajner, tudziez nasza wspaniala biegaczka, to oczywiscie opcja PiS, wiec widzisz co glupiemu PO rozumie. A na...rozwiń całość

a przede wszytkim twoj rozum, strata nie do odrobienia. Sport w ruinie bo Malysz i Tajner, tudziez nasza wspaniala biegaczka, to oczywiscie opcja PiS, wiec widzisz co glupiemu PO rozumie. A na skoczniach startuje Kaczynski i reszta bialoczerwonej druzyny. Znasz sie na sporcie i POlityce jak wilk na gwiazdach, jak przecietny wyborca skompromitowanej kliki.zwiń

Zdjęcie autora komentarza
Nikt nas nie skrzywdził, pobił!

Barbarossa

Zgłoś naruszenie treści / 2

I co na to pan dyrektor Małysz? Nadal myśli o rozkur...niu tej mafi, która siedzala w wieży sędziowskiej? Myślę, że cech dekarzy powinien się zastanowic nad oddelegowaniem bardziej panującego nad...rozwiń całość

I co na to pan dyrektor Małysz? Nadal myśli o rozkur...niu tej mafi, która siedzala w wieży sędziowskiej? Myślę, że cech dekarzy powinien się zastanowic nad oddelegowaniem bardziej panującego nad swoimi emocjami dyrektora, do PZN. zwiń


Autor komentarza nie dodał zdjęcia
to zwykle chamstwo

nie emocje (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 1

nie pomniejszając jego zasług w sporcie. Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci.

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
skoki

jackie (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 5 / 1

żaden z polskich skoczków w tym i Stoch nigdy nie był i nie będzie absolutnym dominatorem. Tego właśnie niemal domagaliśmy się aby wygrał bez względu na okoliczności. Tak się nie stało i się nie...rozwiń całość

żaden z polskich skoczków w tym i Stoch nigdy nie był i nie będzie absolutnym dominatorem. Tego właśnie niemal domagaliśmy się aby wygrał bez względu na okoliczności. Tak się nie stało i się nie stanie. Oczywiście może wygrać na dużej skoczni z naciskiem na słowo "może". Ale równie dobrze polscy skoczkowie mogą w każdym z pozostałych dwóch konkursów uplasować się za podium i nie zdobyć żadnego medalu.zwiń

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
wycieczka

lucyper (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 3 / 4

nawojują jak pisda w Turcji i kraje afrykańskie,wstyd

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Warto zobaczyć

Wideo