Żużlowa elita od podszewki

Żużlowa elita od podszewki

Krzysztof Wypijewski, PB

Nowości Dziennik Toruński

Aktualizacja:

Nowości Dziennik Toruński

Unibax Toruń FalubazUnibax Toruń - Falubaz Zielona Góra - Greg Hancock w rozmowie z Jarkiem Pabijanem

Unibax Toruń Falubaz Unibax Toruń - Falubaz Zielona Góra - Greg Hancock w rozmowie z Jarkiem Pabijanem ©Łukasz Trzeszczkowski

Jarosław Pabijan opowiada nam o zwyczajach, przesądach i partnerkach zawodników z cyklu Grand Prix
Unibax Toruń FalubazUnibax Toruń - Falubaz Zielona Góra - Greg Hancock w rozmowie z Jarkiem Pabijanem

Unibax Toruń Falubaz Unibax Toruń - Falubaz Zielona Góra - Greg Hancock w rozmowie z Jarkiem Pabijanem ©Łukasz Trzeszczkowski

Jarosław Pabijan to jeden z najbardziej znanych (o ile nie najbardziej znany) z fotoreporterów żużlowych na świecie. Opuścił dotąd tylko dwa z 169 rozegranych turniejów Grand Prix!
[break]
W związku z sobotnim turniejem GP w Bydgoszczy (godzina 19) poprosiliśmy Jarka, naszego stałego współpracownika, o kilka słów o każdym z uczestników. W końcu cały żużlowy świat zna od podszewki. Jacy są więc zawodnicy prywatnie? Oto, co usłyszeliśmy:

1. Tai Woffinden. Tatuaże wychodzą mu wszędzie. Teraz ma nawet na policzkach. Nie wiem, jak osobom starszym, ale młodzieży z pewnością się to podoba. W ubiegłym roku przyjechał na turniej w Cardiff na rowerze z Wolverhampton. Podróż miała na celu zebranie funduszy na walkę z rakiem. Uzbierał 35 tys. funtów. Teraz chce znów wsiąść na rower i uzbierać 100 tys.

33. Jarosław Hampel. Bardzo grzeczny i ułożony. Pewnie niewiele osób wie, że słucha ostrej muzyki. Przed nim misja zastąpienia Tomasza Golloba. I nie chodzi tylko o wyniki sportowe. Mam na myśli pozyskanie sponsorów oraz nowych kibiców. W Białymstoku nie mają żużla, ale wszyscy wiedzą, kto to jest Gollob. Czy tak samo będzie z nazwiskiem Hampel?

88. Niels-Kristian Iversen. Od pań słyszałem, że jest przystojny i bardzo im się podoba. Niezwykle spokojny. Sprzęt ma zawsze czyściutki, taki wymuskany. Mister elegancji spośród uczestników cyklu Grand Prix. Ma przydomek „Puk”, bo jest podobny do bohatera duńskiej bajki, który nosił takie imię.

45. Greg Hancock. Przed zawodami GP zawsze przybijamy „piątki”. To taki nasz rytuał. Kiedyś zapomnieliśmy i już po prezentacji, Greg szukał mnie, aby podać rękę. „Herbie” ma niesamowitą pamięć. Doskonale pamięta detale z rozmowy, która odbyła się dawno temu.

5. Nicki Pedersen. Dwie osoby w jednym opakowaniu. Poza zawodami uśmiechnięty, chętnie z tobą pogada. Wiem, bo współpracuję z Duńczykiem, robię dla niego zdjęcia. Zmienia się, kiedy zakłada kevlar. Koncentruje się na zawodach i o luźnej rozmowie można zapomnieć.
55. Matej Zagar. Gwiazda słoweńskiego żużla, która jest bardziej rozpoznawalna w Polsce niż w swojej ojczyźnie. Byłby jeszcze lepszy, ale ciężko wykrzesać z siebie motywację, gdy w twoim kraju nikt nie depcze ci po piętach. Doskonale mówi po polsku.

43. Darcy Ward. Najbardziej utalentowany żużlowiec ostatnich lat. Ma takie pomysły na jazdę, że ho ho! Po kontuzjach błyskawicznie dochodzi do siebie, nie musi - jak inni żużlowcy - najpierw „się wjeździć”. Rok temu pauzował 2 miesiące po złamaniu łopatki, a potem wygrał od razu GP w Kopenhadze. Teraz, po urazie kciuka i wstrząśnieniu mózgu w Auckland, zdobył w Toruniu 15 punktów, a miał szansę na więcej, ale w ostatnim starcie zanotował defekt.

507. Krzysztof Kasprzak. Poukładał inaczej team, każda osoba ma jasno określone zadania. Duża w tym zasługa bydgoszczanina Rafała Lewickiego. W tym sezonie Krzychu jest bardziej agresywny na torze, ma więcej pomysłów na jazdę. Albo on sam, albo ktoś z jego teamu, doskonale „czyta” tor w trakcie zawodów i to przynosi efekty.

66. Fredrik Lindgren. W Anglii potrafi „wykręcić” niesamowitą średnią, ale w Polsce, Szwecji i Grand Prix wiedzie mu się gorzej. Ma świadomość, że ten rok to może być dla niego być albo nie być w Grand Prix. Ile można dawać szans? I nie chodzi tylko o stałą dziką kartę od organizatorów, ale przede wszystkim o szansę dla samego siebie. Ciekawostka: w jego teamie pracuje Przemysław Tajchert, były żużlowiec m. in. Polonii Bydgoszcz (1999-2001).

23. Chris Holder. Kiedy zaczynał, przypominał mi z wyglądu Bona Scotta, wokalistę AC/DC. Holder jest bardzo „wygimnastykowany”, potrafi przybrać niesamowite pozycje na motocyklu. Trochę wyhamowała go ubiegłoroczna kontuzja. Może nic go już nie boli, ale jest jakiś dyskomfort. Do tego dochodzą kłopoty sprzętowe. Silniki Petera Johnsa nie są w tym roku najszybsze.

100. Andreas Jonsson. Bardzo fajny gość. Był kreowany na następcę wszystkich wielkich Szwedów. I początkowo mu wychodziło - złoto mistrzostw świata juniorów, progresja wyników w GP. Potem się zacięło. I tak naprawdę nie wiadomo, dlaczego. Ma dobrego tunera i team, jeździ w wypłacalnych klubach. Może przyczyna tkwi w tym, że po każdej kontuzji, a nawet przeziębieniu, dość długo dochodzi do siebie.

91. Kenneth Bjerre. Jeszcze rok temu korzystał z jednostek napędowych Jawy. Chociaż tak naprawdę, to nie wiemy, co było w środku. Mówi się, że tylko kartery i obudowa były z Czech. Teraz ściga się na GM. Co ciekawe, w tym sezonie na zawody nie jeździ z nim ojciec Ivan, który jest łudząco podobny do Wiesława Jagusia. Kenneth ma coś do udowodnienia w tym roku w GP.

84. Martin Smolinski. Już podczas Speedway Best Bairs Cup w Toruniu był bardzo szybki. Nie za bardzo wiedział jednak, jak to wykorzystać. W Auckland poszło mu lepiej. Bardzo długo będzie jednym z najszybszych żużlowców, bo potencjał technologiczny w Niemczech jest ogromny. Stać go na miejsce w czołowej „ósemce” cyklu. Startuje tylko w Bundeslidze i Danii. Rozmawiałem z jego sponsorami, którzy mówili, że chcą mieć Martina na miejscu, w Niemczech, bo mogą go lepiej wykorzystać promocyjnie.

37. Chris Harris. Dla mnie to człowiek-zagadka. Wywodzi się z wyścigów trawiastych, gdzie naprawdę trzeba mieć opanowany motocykl, a w tradycyjnym żużlu jeździ czasami bojaźliwie. Tak było w Auckland, gdzie na treningach był bardzo szybki, a w zawodach nie zdobył punktu. Może problem tkwi w tym, że Chris lubi przyczepniejsze nawierzchnie, a w Grand Prix jest raczej twardo.

75. Troy Batchelor. Ma troszkę pecha, bo w Australii nie brakuje dobrych zawodników i trudno mu się przebić. Troyowi bardzo zależy na wynikach oraz większej popularności i dlatego jako ostatni zamyka gaz. Nie spodziewam się jednak po nim oszałamiających wyników w tym roku w GP. W ostatniej chwili zajął miejsce Emila Sajfutdinowa i może nie być odpowiednio przygotowany finansowo.

16. Adrian Miedziński. Jego sympatią jest bydgoszczanka Marcelina Rutkowska, miss podprowadzających ekstraligi, która pracuje w trakcie meczów... Unibaksu Toruń. „Anioły” mają dream team i odpowiedzialność za wynik rozkłada się. Uważam, że to nie jest dobre dla Adriana. On jest bardziej skuteczny, gdy startuje pod presją, gdy wie, że musi wygrywać.

Czytaj treści premium w Nowościach Dziennika Toruńskiego Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Warto zobaczyć

Wideo